Rodział 3.
Obudziłam się około 12:00. Wstałam i poszłam do łazienki. Zobaczyłam swoje odbicie w lustrze.
- Boże... Jak ja wyglądam.
Po chwili narzekań na mój wygląd, wzięłam prysznic i umyłam włosy Timotei'em. Wysuszyłam włosy i nałożyłam masę makijażu na moją twarz. Spojrzałam ostatni raz w lustro i uśmiechnęłam się. Wyszłam z łazienki i puściłam muzykę. Zaczęłam tańczyć do moich ulubionych kawałków, i hitów mojej kariery, m.in. "Loca", "She Wolf" i "La Tortura".
Usłyszałam pukanie do drzwi. Myśląc, że to fani bez namysłu otworzyłam drzwi.
- Shakira? - usłyszałam głos Roccuzzo i zamknęłam drzwi, ale Leo zdążył wstawić stopę po między futrynę a drzwi.
- Zostawcie mnie. Myślicie, że jestem nie normalna? Nie chcę mieć z Wami nic wspólnego...
- Wpuścisz nas? Musimy porozmawiać.
- Mówiłam coś.
W jednej chwili poczułam jak ktoś pchnie drzwi. W końcu z siłą "odrzucono" mnie i stanęłam w osłupieniu.
- A, więc wracając do naszej rozmowy... - zaczął Leo - Chciałem CI powiedzieć, że to nie o ciebie chodziło...
- Nie kłam jej. Niech zna prawdę.
- Leo... - powiedziałam wzdychając. - Wyjdź. Chcę porozmawiać z Anto na osobności.
- Dobra. Lecę na trening. Widzimy się później skarbie.
- Więc zaczniemy? - Antonella odwróciła się do mnie i usiadła na łóżko.
~*~
- A ja głupia myślałam, że macie mnie za wariatkę.
- Nie Shakira... Wróć do Nas. A po za tym. Mam coś dla ciebie. Dla ciebie bardzo kosztownego. - wyciągnęłam pudełeczko z polskiej firmy Apart, w którym była malutka karteczka zgięta na pół.
Otworzyłam ją.
- Co to? Numer? Czyj?
- Tak numer. Gerarda Pique! Umówcie się.
- Dzięki. Kiedyś skorzystam. - uśmiechnęłam się do niej..
- Muszę lecieć, kochana! Narazie! - Ostatni raz ujrzałam Argentynkę.
Spakowałam swoje rzeczy, podziękowałam za pokój i zapłaciłam należną kwotę. Po czym z uśmiechem założyłam okulary i pojechałam do posiadłości państwa Messi'ch.
- Nie Shakira... Wróć do Nas. A po za tym. Mam coś dla ciebie. Dla ciebie bardzo kosztownego. - wyciągnęłam pudełeczko z polskiej firmy Apart, w którym była malutka karteczka zgięta na pół.
Otworzyłam ją.
- Co to? Numer? Czyj?
- Tak numer. Gerarda Pique! Umówcie się.
- Dzięki. Kiedyś skorzystam. - uśmiechnęłam się do niej..
- Muszę lecieć, kochana! Narazie! - Ostatni raz ujrzałam Argentynkę.
Spakowałam swoje rzeczy, podziękowałam za pokój i zapłaciłam należną kwotę. Po czym z uśmiechem założyłam okulary i pojechałam do posiadłości państwa Messi'ch.
~*~
Gdy Antonella wróciła powiedziała, że idą z Leo na miasto i nie wrócą na noc. Będą w hotelu.
- Dobra... Przypilnuję wszystkiego.
- Dzięki. W końcu ja i Leo możemy zająć się trochę sobą. - powiedziała zostawiając klucze na blacie.
- A mogę zaprosić kogoś, by się nie nudzić?
- Jasne!
- Dzięki.
- Dobra my będziemy lecieć.
- Dobra... Przypilnuję wszystkiego.
- Dzięki. W końcu ja i Leo możemy zająć się trochę sobą. - powiedziała zostawiając klucze na blacie.
- A mogę zaprosić kogoś, by się nie nudzić?
- Jasne!
- Dzięki.
- Dobra my będziemy lecieć.
Po wyjściu Argentynki i Piłkarza zostałam sama. Postanowiłam zadzwonić do Gerarda.
- Halo? Tu Shakira. Robisz coś dzisiaj? Albo jesteś umówiony z Taylor?
- Cześć, Shak. Nie jestem sam? A co? Skąd w ogóle masz mój numer?
- Od Antonelli. A myślałam, że przyjdziesz do mnie. Mam wolny dom. Leo i Antonella poszli się sobą zająć.
- Może wpadniesz do mnie? Coś zorganizujemy?
- Ty do mnie...! Nie wolno mi się ruszać z domu... ;- powiedziałam udanym nie winnym głosem. - Proszę.
- No dobra. Za 5 minut będę.
- Cześć, Shak. Nie jestem sam? A co? Skąd w ogóle masz mój numer?
- Od Antonelli. A myślałam, że przyjdziesz do mnie. Mam wolny dom. Leo i Antonella poszli się sobą zająć.
- Może wpadniesz do mnie? Coś zorganizujemy?
- Ty do mnie...! Nie wolno mi się ruszać z domu... ;- powiedziałam udanym nie winnym głosem. - Proszę.
- No dobra. Za 5 minut będę.
~*~
Po 5 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć.
- Cześć Shakira. Wpadłem do ciebie. Wcale nie wiedząc, że jesteś sama.
- Haha. Wejdź. - pozwoliłam wejść piłkarzowi do domu.
- Cześć Shakira. Wpadłem do ciebie. Wcale nie wiedząc, że jesteś sama.
- Haha. Wejdź. - pozwoliłam wejść piłkarzowi do domu.
- Jadłaś coś?
- Nie. Dzięki, że mi przypomniałeś. Teraz jestem głodna.
- Haha. Nie ma za co. - puścił mi oczko. Trochę się zarumieniłam.
- Haha. Nie ma za co. - puścił mi oczko. Trochę się zarumieniłam.
- Włączę radio. Może będzie coś fajnego.
Zaczęłam z Gerardem przyrządzać kolacje dla nas dwojga. Nagle zaczęłam lecieć moja ulubiona piosenka. Zaczęłam ją nucić i razem z Gerardem w tym samym momencie zaśpiewaliśmy jej refren.
- Też ją znasz? - zapytałam
- Też ją znasz? - zapytałam
- Jasne! To moja ulubiona.
- Moja też! Co za zbieg.
Zaczęliśmy się śmiać.
- Moja też! Co za zbieg.
Zaczęliśmy się śmiać.
- Kolacja gotowa. - oznajmił
- Ja nakryję do stołu. - powiedziałam chcąc się zrewanżować.
~*~
Po zjedzonej kolacji usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy oglądać filmy. W pewnym momencie przytuliłam się do Gerarda i spojrzałam mu w oczy. Po chwili zatopił swoje usta w moich. Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Położył na łóżku i zaczął rozbierać. Wszedł we mnie. To była najwspanialsza noc...
===============================================================
Mamy kolejny rozdzialik :D
===============================================================
Mamy kolejny rozdzialik :D

