wtorek, 31 marca 2015

Rodział 3. 


Obudziłam się około 12:00. Wstałam i poszłam do łazienki. Zobaczyłam swoje odbicie w lustrze. 

- Boże... Jak ja wyglądam. 
Po chwili narzekań na mój wygląd, wzięłam prysznic i umyłam włosy Timotei'em. Wysuszyłam włosy i nałożyłam masę makijażu na moją twarz. Spojrzałam ostatni raz w lustro i uśmiechnęłam się. Wyszłam z łazienki i puściłam muzykę. Zaczęłam tańczyć do moich ulubionych kawałków, i hitów mojej kariery, m.in. "Loca", "She Wolf" i "La Tortura".
Usłyszałam pukanie do drzwi. Myśląc, że to fani bez namysłu otworzyłam drzwi. 
- Shakira? - usłyszałam głos Roccuzzo i zamknęłam drzwi, ale Leo zdążył wstawić stopę po między futrynę a drzwi. 


- Zostawcie mnie. Myślicie, że jestem nie normalna? Nie chcę mieć z Wami nic wspólnego... 

- Wpuścisz nas? Musimy porozmawiać. 
- Mówiłam coś. 
W jednej chwili poczułam jak ktoś pchnie drzwi. W końcu z siłą "odrzucono" mnie i stanęłam w osłupieniu.
- A, więc wracając do naszej rozmowy... - zaczął Leo - Chciałem CI powiedzieć, że to nie o ciebie chodziło... 
- Nie kłam  jej. Niech zna prawdę. 
- Leo... - powiedziałam wzdychając. - Wyjdź. Chcę porozmawiać z Anto na osobności. 
- Dobra. Lecę na trening. Widzimy się później skarbie. 
- Więc zaczniemy? - Antonella odwróciła się do mnie i  usiadła na łóżko. 
~*~
- A ja głupia myślałam, że macie mnie za wariatkę.
- Nie Shakira... Wróć do Nas. A po za tym. Mam coś dla ciebie. Dla ciebie bardzo kosztownego. - wyciągnęłam pudełeczko z polskiej firmy Apart, w którym była malutka karteczka zgięta na pół.
Otworzyłam ją.
- Co to? Numer? Czyj?
- Tak numer. Gerarda Pique! Umówcie się.
- Dzięki. Kiedyś skorzystam. - uśmiechnęłam się do niej..
- Muszę lecieć, kochana! Narazie! - Ostatni raz ujrzałam Argentynkę.
Spakowałam swoje rzeczy, podziękowałam za pokój i zapłaciłam należną kwotę. Po czym z uśmiechem założyłam okulary i pojechałam do posiadłości państwa Messi'ch.
 ~*~
Gdy Antonella wróciła powiedziała, że idą z Leo na miasto i nie wrócą na noc. Będą w hotelu.
- Dobra... Przypilnuję wszystkiego.
- Dzięki. W końcu ja i Leo możemy zająć się trochę sobą.  - powiedziała zostawiając klucze na blacie.
- A mogę zaprosić kogoś, by się nie nudzić?
- Jasne!
- Dzięki.
- Dobra my będziemy lecieć. 
Po wyjściu Argentynki i Piłkarza zostałam sama. Postanowiłam zadzwonić do Gerarda.
- Halo? Tu Shakira. Robisz coś dzisiaj? Albo jesteś umówiony z Taylor?
- Cześć, Shak. Nie jestem sam? A co?   Skąd w ogóle masz mój numer?
- Od Antonelli. A myślałam, że przyjdziesz do mnie. Mam wolny dom. Leo i Antonella poszli się sobą zająć.
- Może wpadniesz do mnie? Coś zorganizujemy?
- Ty do mnie...! Nie wolno mi się ruszać z domu... ;- powiedziałam udanym nie winnym głosem. - Proszę.
- No dobra. Za 5 minut będę.
~*~ 
Po 5 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć.
- Cześć Shakira. Wpadłem do ciebie. Wcale nie wiedząc, że jesteś sama.
- Haha. Wejdź. - pozwoliłam wejść piłkarzowi do domu.
- Jadłaś coś? 
- Nie. Dzięki, że mi przypomniałeś. Teraz jestem głodna.
- Haha. Nie ma za co. - puścił mi oczko. Trochę się zarumieniłam. 
- Włączę radio. Może będzie coś fajnego. 
Zaczęłam z Gerardem przyrządzać kolacje dla nas dwojga. Nagle zaczęłam lecieć moja ulubiona piosenka. Zaczęłam ją nucić i razem z Gerardem w tym samym momencie zaśpiewaliśmy jej refren.
- Też ją znasz? - zapytałam
- Jasne! To moja ulubiona.
- Moja też! Co za zbieg.
Zaczęliśmy się śmiać. 
- Kolacja gotowa. - oznajmił
- Ja nakryję do stołu. - powiedziałam chcąc się zrewanżować. 

~*~ 
Po zjedzonej kolacji usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy oglądać filmy. W pewnym momencie przytuliłam się do Gerarda i spojrzałam mu w oczy. Po chwili zatopił swoje usta w moich. Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Położył na łóżku i zaczął rozbierać. Wszedł we mnie. To była najwspanialsza noc...
===============================================================
Mamy kolejny rozdzialik :D 

sobota, 14 marca 2015

Rozdział 1.

- Gerard Pique? Ale on... 
- Wiem. Jest z Taylor.
- No i co z tym zrobisz?
- Nie poprawiasz mi humoru.
Anto posmutniała. Wiem, że przeze mnie, ale cóż.
- Przepraszam... - powiedziała cicho, wstając z mojego łóżka. Popatrzyła na mnie wzrokiem pełnym bólu i uśmiechnęła się na siłę. Zamknęła drzwi i słyszałam tylko jej cichutkie schodzenie po szerokich schodach.
W końcu zwlekłam się się z łóżka. Spojrzałam na zegar wiszący nad moim łóżkiem. 13:48. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i nałożyłam kosmetyki jakie tylko wpadły mi pod rękę. Ubrałam się w krótki T-shirt i trzy czwarte legginsy. Zeszłam na dół. Usłyszałam rozmowę moich przyjaciół. 
- Leo, ja nie wiem co robić...
- To nie pierwszy raz. Trzeba jej pomóc.
- Tylko jak? Coraz bardziej się martwię. Tym bardziej, że te koszmary schodzą już do gwałtów i zabójstw.
- Może do psychologa. On na pewno jej pomoże.
Nie mogłam tego słuchać. Weszłam i zrobiłam awanturę.
- Sądzicie, że jestem wariatką!? Jak możecie! - podeszłam do Argentynki - Miałam cię za przyjaciółkę.
Natychmiast wybiegłam z domu zatrzaskując drzwi.

~*~

Błąkałam się ulicami pięknej Barcelony. Już nawet paparazzi mnie nie interesowało. Miałam dość wszystkiego. Myślałam, że gorzej być nie może. A jednak. Postanowiłam iść na Camp Nou. Postanowiłam wypożyczyć piłkę. Byłam nawet dobra. To był najlepszy sposób, by się wyżyć. Ale nie byłam sama. To znów on... Gerard. Zignorowałam jego obecność i zaczęłam grę.
- Hej! Kim jesteś? Widzę Cię chyba pierwszy raz! - Hiszpan krzyczał do mnie z końca boiska. Odwróciłam się. Szedł w moją stronę. Serce zabiło mi szybciej. - Cześć. Jestem Gerard.
- Hej. Jestem... Shakira - Uśmiechnęłam się i podałam mu rękę.
- Widzę, że umiesz grać? 
- Trochę coś tam umiem. Piłka to jedyny sposób by się wyżyć.
*Antonella*
- Leo! Co myśmy narobili!? Nie wiem co się z nią dzieje! Boję się! - cała zapłakana wtuliłam się w Leo. Byłam przestraszona jak nigdy. Tego było za dużo.
- To nie jest nasza wina. Niczyja. Nawet Shak. To dla niej po prostu za dużo. Chodź pojedziemy ją znaleźć. Gdzie ona może teraz być?
- Gdy jest źle to najczęściej wyżywa się grają w piłkę. Podejrzewam, że na stadionie, ale głowy nie daję.
- Chodź. Wybierzemy się tam. Trza ją znaleźć.
*Shakira*
- A tak w ogóle. Czy ty płakałaś?
- Ja... No tak... Muszę komuś to powiedzieć. Nie mogę tego w sobie dusić.
Usiedliśmy na murawie. Opowiedziałam mu całą historię. O koszmarach i zwidach. O tym jak pokłóciłam się z Antonellą i Leo. O ich rozmowie. Wszystko.
- W sumie mają rację. Powinnaś się do niego wybrać.
- Ty też masz mnie za wariatkę?! - wstałam z murawy. - Widać nikt mnie nie rozumie. A w sumie czego mogłam się spodziewać!?
W tym momencie weszła Taylor.
- Zostaw go! Co od niego chcesz? Odwal się. Jest mój.
- Ej! Taylor! Zostaw ją...
- Nie do ciebie mówię. A my se jeszcze porozmawiamy.
Kobieta wyższa ode mnie o 21 centymetrów stała nade mną i wrzeszczała. Nie wiedziałam o co jej chodzi. Moje oczy napełniły łzy. Zaczęły spływać jedna za drugą... Ostatni spojrzałam na Hiszpana i pobiegłam do wyjścia. Zadzwoniłam po TAXI i pojechałam do hotelu.
*LEO*
Przyznam, martwiłem się o nią. Podjechaliśmy pod stadion. Antonella grzebała w internecie, by sprawdzić czy nie ma o niej informacji. W końcu przerwała tą ciszę.
- Leo! Mam! "Kolumbijska piosenkarka i znany piłkarz FCBarcelony"
2015-03-14 Widziano Kolumbijską piosenkarkę, Shakirę w towarzystwie piłkarza, Gerarda Pique obrońcy FC Barcelony. Zaszła między nimi ponura atmosfera. Kilka słów i krzyk Kolumbijki. Jak donoszą media Taylor Swift, amerykańska wokalistka zauważyła spór pomiędzy Shakirą a Pique. Po chwili było widać wybiegającą piosenkarkę (Shakira) z płaczem wsiadającą do taksówki. Wybiera się ona  w kierunku Lloret de Mar. 
- Gerard będzie wiedział więcej na ten temat.
Weszliśmy z pośpiechem na stadion. Zobaczyliśmy piłkarza. 
- Geri! Co się tu stało.
- Leo. Ja... pokłóciłem się z Shakirą. Przyszła tu zaraz uciekła. Weszła Taylor. Ja... Nic prawie nie pamiętam. Tylko tą miłą rozmowę z Shakirą. Powiedziała mi dzisiaj o waszej rozmowie - Ja i Anto wymieniliśmy zaniepokojone spojrzenia - Powiedziałem, że macie rację, a ona zaczęła krzyczeć. Taylor to widziała i stwierdziła, że ją zdradzam. Zerwała ze mną. Ale to dobrze. W końcu mnie nie kontroluje.
- A co później!? - Antonella zaczęła płakać i krzyczeć.
- Nie wiem! Anto. Dobra zbieram się na chatę, Do jutra.
*Shakira*
Poprosiłam, by zawiózł mnie do Lloret. Tam byłam bezpieczna. Przynajmniej tak myślałam.
Po przyjeździe podziękowałam i zapłaciłam. Szybko zarezerwowałam pokój 512 i wybrałam się tam. Zamknęłam się na klucz i rzuciłam na łózko. Zaczęłam płakać jak małe dziecko. Ale nie mogłam tego znieść.
Wzięłam tabletki na sen z torebki i położyłam się spać.
=========================================================================
Mamy pierwszy rozdział. Mam tyleeeeeeeeeee pomysłów na kolejne blogi. Ale najpierw skończę to co zaczęłam.





Prolog

*Jak zwykle siedziałam na sofie pod kocem pijąc gorącą czekoladę. Oglądałam jakąś telenowele. Usłyszałam otwieranie zamka do drzwi. Pomyślałam, że to Rafael. Zignorowałam to. Ale gdy drzwi się otworzyły zaczęli strzelać. Upuściłam kubek z czekoladą. Roztłukł się co wydało nie przyjemny odgłos. Usłyszeli mnie. Jeden z nich podszedł do mnie i siłą wyprowadził z domu...*

- Shakira! Obudź się! Shakira!
- Co?! Oni tu są! Anto, uciekaj!
- Shakira, uspokój się! - Moja przyjaciółka chwyciła mnie za ręce próbując uspokoić. Kolejny koszmar. - Shaki, co się dzieje. Spokojnie. Nikogo tu nie ma! Jesteśmy my.
Zaczęło do mnie docierać, że jestem u mojej przyjaciółki. Zaczęłam kontaktować z rzeczywistością. Powoli się uspokoiłam. Usiadłam na łóżku i opowiedziałam wszystko zaprzyjaźnionej Argentynce.
- Shakira... Nadal to przeszłość. Wyprowadził się do USA. Robi karierę...
- Ale, Antonella... Tobie łatwo powiedzieć, bo masz dziecko... Kochającego narzeczonego... A ja? Anto, mam już 36 lat... Nie mam dziecka... I męża.
- Shakira. Wyglądasz na góra 29 lat. Masz powodzenie u mężczyzn. Znajdziesz sobie kogoś, tylko nie szukaj na siłę.
- W sumie... Chyba znalazłam... Piłkarz. Przyjaciel Leo. Gerard Pique...
=========================================================================


W-w-w-witam. Mamy prolog. Podoba się? Mam nadzieję, że tak. :)