Rozdział 1.
- Gerard Pique? Ale on...
- Wiem. Jest z Taylor.
- No i co z tym zrobisz?
- Nie poprawiasz mi humoru.
Anto posmutniała. Wiem, że przeze mnie, ale cóż.
- Przepraszam... - powiedziała cicho, wstając z mojego łóżka. Popatrzyła na mnie wzrokiem pełnym bólu i uśmiechnęła się na siłę. Zamknęła drzwi i słyszałam tylko jej cichutkie schodzenie po szerokich schodach.
W końcu zwlekłam się się z łóżka. Spojrzałam na zegar wiszący nad moim łóżkiem. 13:48. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i nałożyłam kosmetyki jakie tylko wpadły mi pod rękę. Ubrałam się w krótki T-shirt i trzy czwarte legginsy. Zeszłam na dół. Usłyszałam rozmowę moich przyjaciół.
- No i co z tym zrobisz?
- Nie poprawiasz mi humoru.
Anto posmutniała. Wiem, że przeze mnie, ale cóż.
- Przepraszam... - powiedziała cicho, wstając z mojego łóżka. Popatrzyła na mnie wzrokiem pełnym bólu i uśmiechnęła się na siłę. Zamknęła drzwi i słyszałam tylko jej cichutkie schodzenie po szerokich schodach.
W końcu zwlekłam się się z łóżka. Spojrzałam na zegar wiszący nad moim łóżkiem. 13:48. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i nałożyłam kosmetyki jakie tylko wpadły mi pod rękę. Ubrałam się w krótki T-shirt i trzy czwarte legginsy. Zeszłam na dół. Usłyszałam rozmowę moich przyjaciół.
- Leo, ja nie wiem co robić...
- To nie pierwszy raz. Trzeba jej pomóc.
- Tylko jak? Coraz bardziej się martwię. Tym bardziej, że te koszmary schodzą już do gwałtów i zabójstw.
- Może do psychologa. On na pewno jej pomoże.
Nie mogłam tego słuchać. Weszłam i zrobiłam awanturę.
- Sądzicie, że jestem wariatką!? Jak możecie! - podeszłam do Argentynki - Miałam cię za przyjaciółkę.
Natychmiast wybiegłam z domu zatrzaskując drzwi.
- To nie pierwszy raz. Trzeba jej pomóc.
- Tylko jak? Coraz bardziej się martwię. Tym bardziej, że te koszmary schodzą już do gwałtów i zabójstw.
- Może do psychologa. On na pewno jej pomoże.
Nie mogłam tego słuchać. Weszłam i zrobiłam awanturę.
- Sądzicie, że jestem wariatką!? Jak możecie! - podeszłam do Argentynki - Miałam cię za przyjaciółkę.
Natychmiast wybiegłam z domu zatrzaskując drzwi.
~*~
Błąkałam się ulicami pięknej Barcelony. Już nawet paparazzi mnie nie interesowało. Miałam dość wszystkiego. Myślałam, że gorzej być nie może. A jednak. Postanowiłam iść na Camp Nou. Postanowiłam wypożyczyć piłkę. Byłam nawet dobra. To był najlepszy sposób, by się wyżyć. Ale nie byłam sama. To znów on... Gerard. Zignorowałam jego obecność i zaczęłam grę.
- Hej! Kim jesteś? Widzę Cię chyba pierwszy raz! - Hiszpan krzyczał do mnie z końca boiska. Odwróciłam się. Szedł w moją stronę. Serce zabiło mi szybciej. - Cześć. Jestem Gerard.
- Hej. Jestem... Shakira - Uśmiechnęłam się i podałam mu rękę.
- Widzę, że umiesz grać?
- Hej! Kim jesteś? Widzę Cię chyba pierwszy raz! - Hiszpan krzyczał do mnie z końca boiska. Odwróciłam się. Szedł w moją stronę. Serce zabiło mi szybciej. - Cześć. Jestem Gerard.
- Hej. Jestem... Shakira - Uśmiechnęłam się i podałam mu rękę.
- Widzę, że umiesz grać?
- Trochę coś tam umiem. Piłka to jedyny sposób by się wyżyć.
*Antonella*
- Leo! Co myśmy narobili!? Nie wiem co się z nią dzieje! Boję się! - cała zapłakana wtuliłam się w Leo. Byłam przestraszona jak nigdy. Tego było za dużo.
- To nie jest nasza wina. Niczyja. Nawet Shak. To dla niej po prostu za dużo. Chodź pojedziemy ją znaleźć. Gdzie ona może teraz być?
- Gdy jest źle to najczęściej wyżywa się grają w piłkę. Podejrzewam, że na stadionie, ale głowy nie daję.
- Chodź. Wybierzemy się tam. Trza ją znaleźć.
*Shakira*
- A tak w ogóle. Czy ty płakałaś?
- Ja... No tak... Muszę komuś to powiedzieć. Nie mogę tego w sobie dusić.
Usiedliśmy na murawie. Opowiedziałam mu całą historię. O koszmarach i zwidach. O tym jak pokłóciłam się z Antonellą i Leo. O ich rozmowie. Wszystko.
- W sumie mają rację. Powinnaś się do niego wybrać.
- Ty też masz mnie za wariatkę?! - wstałam z murawy. - Widać nikt mnie nie rozumie. A w sumie czego mogłam się spodziewać!?
W tym momencie weszła Taylor.
- Zostaw go! Co od niego chcesz? Odwal się. Jest mój.
- Ej! Taylor! Zostaw ją...
- Nie do ciebie mówię. A my se jeszcze porozmawiamy.
Kobieta wyższa ode mnie o 21 centymetrów stała nade mną i wrzeszczała. Nie wiedziałam o co jej chodzi. Moje oczy napełniły łzy. Zaczęły spływać jedna za drugą... Ostatni spojrzałam na Hiszpana i pobiegłam do wyjścia. Zadzwoniłam po TAXI i pojechałam do hotelu.
*LEO*
Przyznam, martwiłem się o nią. Podjechaliśmy pod stadion. Antonella grzebała w internecie, by sprawdzić czy nie ma o niej informacji. W końcu przerwała tą ciszę.
- Leo! Mam! "Kolumbijska piosenkarka i znany piłkarz FCBarcelony"
2015-03-14 Widziano Kolumbijską piosenkarkę, Shakirę w towarzystwie piłkarza, Gerarda Pique obrońcy FC Barcelony. Zaszła między nimi ponura atmosfera. Kilka słów i krzyk Kolumbijki. Jak donoszą media Taylor Swift, amerykańska wokalistka zauważyła spór pomiędzy Shakirą a Pique. Po chwili było widać wybiegającą piosenkarkę (Shakira) z płaczem wsiadającą do taksówki. Wybiera się ona w kierunku Lloret de Mar.
*Antonella*
- Leo! Co myśmy narobili!? Nie wiem co się z nią dzieje! Boję się! - cała zapłakana wtuliłam się w Leo. Byłam przestraszona jak nigdy. Tego było za dużo.
- To nie jest nasza wina. Niczyja. Nawet Shak. To dla niej po prostu za dużo. Chodź pojedziemy ją znaleźć. Gdzie ona może teraz być?
- Gdy jest źle to najczęściej wyżywa się grają w piłkę. Podejrzewam, że na stadionie, ale głowy nie daję.
- Chodź. Wybierzemy się tam. Trza ją znaleźć.
*Shakira*
- A tak w ogóle. Czy ty płakałaś?
- Ja... No tak... Muszę komuś to powiedzieć. Nie mogę tego w sobie dusić.
Usiedliśmy na murawie. Opowiedziałam mu całą historię. O koszmarach i zwidach. O tym jak pokłóciłam się z Antonellą i Leo. O ich rozmowie. Wszystko.
- W sumie mają rację. Powinnaś się do niego wybrać.
- Ty też masz mnie za wariatkę?! - wstałam z murawy. - Widać nikt mnie nie rozumie. A w sumie czego mogłam się spodziewać!?
W tym momencie weszła Taylor.
- Zostaw go! Co od niego chcesz? Odwal się. Jest mój.
- Ej! Taylor! Zostaw ją...
- Nie do ciebie mówię. A my se jeszcze porozmawiamy.
Kobieta wyższa ode mnie o 21 centymetrów stała nade mną i wrzeszczała. Nie wiedziałam o co jej chodzi. Moje oczy napełniły łzy. Zaczęły spływać jedna za drugą... Ostatni spojrzałam na Hiszpana i pobiegłam do wyjścia. Zadzwoniłam po TAXI i pojechałam do hotelu.
*LEO*
Przyznam, martwiłem się o nią. Podjechaliśmy pod stadion. Antonella grzebała w internecie, by sprawdzić czy nie ma o niej informacji. W końcu przerwała tą ciszę.
- Leo! Mam! "Kolumbijska piosenkarka i znany piłkarz FCBarcelony"
2015-03-14 Widziano Kolumbijską piosenkarkę, Shakirę w towarzystwie piłkarza, Gerarda Pique obrońcy FC Barcelony. Zaszła między nimi ponura atmosfera. Kilka słów i krzyk Kolumbijki. Jak donoszą media Taylor Swift, amerykańska wokalistka zauważyła spór pomiędzy Shakirą a Pique. Po chwili było widać wybiegającą piosenkarkę (Shakira) z płaczem wsiadającą do taksówki. Wybiera się ona w kierunku Lloret de Mar.
- Gerard będzie wiedział więcej na ten temat.
Weszliśmy z pośpiechem na stadion. Zobaczyliśmy piłkarza.
Weszliśmy z pośpiechem na stadion. Zobaczyliśmy piłkarza.
- Geri! Co się tu stało.
- Leo. Ja... pokłóciłem się z Shakirą. Przyszła tu zaraz uciekła. Weszła Taylor. Ja... Nic prawie nie pamiętam. Tylko tą miłą rozmowę z Shakirą. Powiedziała mi dzisiaj o waszej rozmowie - Ja i Anto wymieniliśmy zaniepokojone spojrzenia - Powiedziałem, że macie rację, a ona zaczęła krzyczeć. Taylor to widziała i stwierdziła, że ją zdradzam. Zerwała ze mną. Ale to dobrze. W końcu mnie nie kontroluje.
- A co później!? - Antonella zaczęła płakać i krzyczeć.
- Nie wiem! Anto. Dobra zbieram się na chatę, Do jutra.
*Shakira*
- Leo. Ja... pokłóciłem się z Shakirą. Przyszła tu zaraz uciekła. Weszła Taylor. Ja... Nic prawie nie pamiętam. Tylko tą miłą rozmowę z Shakirą. Powiedziała mi dzisiaj o waszej rozmowie - Ja i Anto wymieniliśmy zaniepokojone spojrzenia - Powiedziałem, że macie rację, a ona zaczęła krzyczeć. Taylor to widziała i stwierdziła, że ją zdradzam. Zerwała ze mną. Ale to dobrze. W końcu mnie nie kontroluje.
- A co później!? - Antonella zaczęła płakać i krzyczeć.
- Nie wiem! Anto. Dobra zbieram się na chatę, Do jutra.
*Shakira*
Poprosiłam, by zawiózł mnie do Lloret. Tam byłam bezpieczna. Przynajmniej tak myślałam.
Po przyjeździe podziękowałam i zapłaciłam. Szybko zarezerwowałam pokój 512 i wybrałam się tam. Zamknęłam się na klucz i rzuciłam na łózko. Zaczęłam płakać jak małe dziecko. Ale nie mogłam tego znieść.
Wzięłam tabletki na sen z torebki i położyłam się spać.
=========================================================================
Mamy pierwszy rozdział. Mam tyleeeeeeeeeee pomysłów na kolejne blogi. Ale najpierw skończę to co zaczęłam.
Po przyjeździe podziękowałam i zapłaciłam. Szybko zarezerwowałam pokój 512 i wybrałam się tam. Zamknęłam się na klucz i rzuciłam na łózko. Zaczęłam płakać jak małe dziecko. Ale nie mogłam tego znieść.
Wzięłam tabletki na sen z torebki i położyłam się spać.
=========================================================================
Mamy pierwszy rozdział. Mam tyleeeeeeeeeee pomysłów na kolejne blogi. Ale najpierw skończę to co zaczęłam.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz